Świadczenie urlopowe bywa mylone z „wczasami pod gruszą”, czyli dofinansowaniem wypoczynku z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. To jednak dwie odrębne instytucje, różniące się także pod względem podatkowym. Warto tę różnicę znać, zanim ustali się zasady wypłaty w firmie.
Zgodnie z art. 3 ust. 3–6 ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych, pracodawca zatrudniający według stanu na 1 stycznia danego roku mniej niż 50 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty, który zrezygnował z tworzenia funduszu socjalnego, może zamiast tego wypłacać co roku świadczenie urlopowe. Prawo do niego nabywa pracownik, który w danym roku wykorzysta co najmniej 14 kolejnych dni kalendarzowych urlopu wypoczynkowego. Do tego okresu nie wlicza się zwolnienia lekarskiego, urlopu macierzyńskiego, ojcowskiego ani bezpłatnego. Wysokość świadczenia nie może być wyższa niż odpis podstawowy na ZFŚS. Proporcjonalnie do wymiaru etatu, kwota odpisu podstawowego w 2026 roku dla pracownika zatrudnionego w normalnych warunkach limit ten wynosi 2 943,23 zł brutto.
Świadczenie urlopowe — w przeciwieństwie do świadczeń finansowanych rzeczywiście z ZFŚS — nie korzysta z żadnego zwolnienia podatkowego. Nie ma tu zastosowania limit 1 000 zł rocznie przewidziany w art. 21 ust. 1 pkt 67 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych dla świadczeń z funduszu socjalnego (ten przepis dotyczy wyłącznie środków rzeczywiście pochodzących z ZFŚS, a świadczenie urlopowe wypłacane jest z bieżących środków obrotowych pracodawcy, który zrezygnował z tworzenia funduszu). Cała kwota świadczenia stanowi więc przychód ze stosunku pracy podlegający opodatkowaniu na zasadach ogólnych. Pracodawca jako płatnik dolicza ją do pozostałych przychodów pracownika za dany miesiąc i pobiera zaliczkę na podatek dochodowy od pełnej kwoty.
