Art. 140[1] § 2 Kodeksu pracy pozwala wprowadzić rozkład czasu pracy, w którym to pracownik — a nie pracodawca — decyduje, o której godzinie danego dnia rozpocznie pracę. Brzmi to jak pełna autonomia, ale w rzeczywistości ta swoboda jest ograniczona na dwa niezależne sposoby, z których drugi bywa zupełnie pomijany w praktyce.
W omawianym systemie pracownik nie wybiera dowolnej godziny rozpoczęcia pracy, a robi to w ramach przedziału czasu, który z góry ustala pracodawca (np. rozpoczęcie między 7:00 a 10:00). Poza tym przedziałem swoboda się kończy: spóźnienie się poza jego górną granicę pozostaje spóźnieniem na zasadach ogólnych, a przyjście przed jego dolną granicą nie jest usprawiedliwione samym faktem obowiązywania ruchomego rozkładu.
Ponadto trzeba pamiętać, że przedział nie może dopuszczać do naruszenia odpoczynku. To ograniczenie wynika z art. 140¹ § 3 Kodeksu pracy. Skoro pracownik może teoretycznie wybrać najpóźniejszą godzinę z przedziału jednego dnia, a najwcześniejszą następnego, przedział musi być tak dobrany, żeby nawet przy takiej, najmniej korzystnej kombinacji wyborów zachowane zostało prawo do 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego. W praktyce oznacza to konkretne ograniczenie matematyczne: przy standardowym, 8-godzinnym dniu pracy, rozpiętość przedziału wyboru nie powinna przekraczać 5 godzin. Przedział szerszy — np. od 6:00 do 14:00 — teoretycznie dopuszcza sytuację, w której pracownik zacznie pracę o 14:00, skończy o 22:00, a następnego dnia zacznie już o 6:00, mając jedynie 8 godzin odpoczynku zamiast wymaganych 11. Tak ustalony przedział byłby więc wadliwy, niezależnie od tego, czy do takiej kombinacji w praktyce kiedykolwiek doszło.
Pracownik może zadeklarować z góry, że zawsze będzie rozpoczynał pracę o tej samej, wybranej przez siebie godzinie w ramach przedziału — albo podejmować tę decyzję na nowo każdego dnia, co wyraża się po prostu faktycznym stawieniem się w pracy o określonej porze. Oba warianty mieszczą się w granicach art. 140¹ § 2 Kodeksu pracy, o ile tylko przedział spełnia warunek z poprzedniego akapitu.
Skoro ustawodawca przyznał pracownikowi prawo decydowania o godzinie rozpoczęcia pracy w ramach przedziału, to pracodawca nie może tego prawa odebrać stałym poleceniem służbowym — np. żądając, by pracownik stawiał się akurat o konkretnej, wskazanej przez przełożonego godzinie. Taka ingerencja przeczyłaby istocie wprowadzonego rozwiązania. Zmiana tej zasady wymagałaby już nie polecenia, lecz zmiany sposobu organizacji pracy. Jednocześnie, nawet przy ruchomym czasie pracy, pracodawca może polecić pracownikowi stawienie się konkretnego dnia o określonej godzinie w pracy ze względu na swoje szczególne potrzeby.
Jeżeli obie granice zostały zachowane, ustawodawca przewidział wyraźną korzyść: ponowne rozpoczęcie pracy w tej samej dobie pracowniczej — a więc wcześniej niż 24 godziny od poprzedniego rozpoczęcia pracy — nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych (art. 140¹ § 4 k.p.). Ta swoista ochrona przed nadgodzinami działa jednak wyłącznie wtedy, gdy przedział wyboru był od początku ustalony prawidłowo, a więc nie dopuszczał do naruszenia odpoczynku — w przeciwnym razie powrót do wcześniejszej godziny rozpoczęcia może oznaczać przekroczenie normy dobowej na zasadach ogólnych.
